O mnie

O mnie
Hejka! Mam na imię Sandra.
Piszę i wydaję książki. Tworzę analogowe kolaże i projekty cyfrowe, które później trafiają na przedmioty codziennego użytku. Pracuję jako programistka, gram w gry i próbuję znaleźć miejsce na wszystkie swoje pomysły obok etatu i reszty życia.
Nazywam się Sandra Jasionowska-Kuryło. Możliwe, że znasz mnie z Instagrama jako sjasionowska, z jednej z moich książek albo ze stoiska na targach.
Lubię słowa. Wierzę w dzielenie się swoim doświadczeniem.
Czasem nie wiem, co robię.
To ostatnie nie przeszkodziło mi wydać dwóch książek i otworzyć miejsca, w którym właśnie jesteś.
Piszę o tym, co znam od środka
W moich tekstach wracają lęk, perfekcjonizm, wrażliwość i sprawczość. Piszę o życiu z zaburzeniami lękowymi, o relacji ze sobą i o próbach zrobienia czegoś własnego, kiedy głowa ma do tego całą listę zastrzeżeń.
Obie moje książki są mocno autobiograficzne. Piszę w nich o własnych doświadczeniach – również tych niewygodnych, takich, do których trudno przyznać się nawet przed sobą, czy pozornie zbyt małych, żeby zasługiwały na miejsce w książce.
Lubię momenty, w których czytam czyjeś zdanie i myślę: „O, ja też tak mam”. Nie zawsze znajduję wtedy rozwiązanie. Czasem samo rozpoznanie własnego doświadczenia w cudzych słowach już dużo znaczy.
Może w moich słowach też znajdziesz coś swojego.
„F41” – od tego się zaczęło
W 2025 roku zadebiutowałam tomem poezji „F41”, który wydałam samodzielnie, w modelu self-publishingowym.
To książka o życiu z zaburzeniami lękowymi. O lęku, samotności, wyobcowaniu i depresji, ale też o chęci życia, samoświadomości, samopomocy i samoakceptacji. Tytuł nawiązuje do kodu ICD-10 związanego z zaburzeniami lękowymi.
W tych wierszach zapisałam kawałek swojej rzeczywistości. Tej, w której można bać się własnego cienia, a jednocześnie bardzo chcieć żyć. Tej, w której poznawanie siebie bywa trudne, ale pozwala trochę lepiej zrozumieć, co właściwie się z nami dzieje.
Jeśli odnajdziesz w „F41” coś swojego, chciałabym, żeby została z Tobą myśl, z którą oddawałam ten tom w ręce czytelników: nie jesteś z tym sam_a.
I że życie nie musi być tak cholernie trudne.
„Od lęku do self-publishingu” – co było dalej
Wydanie debiutu przyniosło mi znacznie więcej doświadczeń, niż zmieściłoby się w poście ogłaszającym premierę. Z tej drogi powstała druga książka: „Od lęku do self-publishingu. Eseje o tworzeniu, strachu i sprawczości”.
Opisałam w niej, co się dzieje, kiedy po „chcę wydać książkę” przychodzi „dobra, robię”.
A potem trzeba dowiedzieć się, od czego zacząć, komu zlecić pracę, ile to kosztuje, na czym można oszczędzić i jak pokazać ludziom coś, co jeszcze niedawno było tylko Twoje.
Piszę o chaosie informacyjnym, współpracach, odmowach, pieniądzach, własnych granicach i konfrontacji z oceną. O ekscytacji, wstydzie i momentach „po co mi to było?”. O chęci bycia widzianą i strachu przed tym, że ktoś rzeczywiście nas zobaczy.
Dzielę się też konkretami dotyczącymi samodzielnego wydawania książki – bo da się to zrobić bez wydawania milionów, a dostęp do cudzych doświadczeń może oszczędzić sporo szukania po omacku.
Ta książka może być Ci bliska również wtedy, gdy tworzysz coś zupełnie innego. Piszesz, malujesz, nagrywasz albo od dawna nosisz w sobie pomysł, któremu trudno dać szansę. Pytania o ocenę, pieniądze, widoczność i prawo do robienia swojego wracają niezależnie od tego, co tworzymy.
Wycinam, układam, przyklejam
Oprócz książek tworzę analogowe kolaże i projekty cyfrowe.
Wszystko zaczyna się od słowa.
Ciągle gadam ze sobą w głowie. Układam zdania i całe teksty, zanim zdążę je gdziekolwiek zapisać. Dużo czytam, uczę się tekstów piosenek na pamięć i rozkminiam, o czym właściwie są. Słowa są dla mnie max ważne – ich znaczenie, brzmienie i to, co się z nimi dzieje, kiedy znajdą się w nowym towarzystwie. Czasem jakieś zdanie zostaje ze mną na dłużej i szukam dla niego obrazu.
W kolażach pracuję z papierowymi wycinkami. Łączę obrazy i słowa, sprawdzam, co do siebie pasuje i co się wydarzy, kiedy znajdą się obok siebie. Tworzę też cyfrowo – nie każdy pomysł potrzebuje nożyczek i kleju. Czasem wychodzi z tego coś czułego, czasem absurdalnego, czasem zdanie, które dobrze mieć przed oczami podczas zwykłego dnia.
Później moje prace trafiają na kartki, plakaty, kubki, breloki, podkładki i inne rzeczy. Możesz ich używać, podarować je komuś, postawić na półce albo powiesić na ścianie.
Podoba mi się, że coś, co zaczęło się od zdania w mojej głowie, może później towarzyszyć komuś przy porannej kawie, czytaniu książki czy pracy przy biurku. Że można zabrać ze sobą obraz albo kilka słów, które akurat do nas pasują.
Jestem trochę smutna, ale w gruncie rzeczy przez większość dnia się z czegoś chichram. Używam dużo XD. W mojej sztuce znajdują dla siebie miejsce zarówno wrażliwość, jak i humor. Przyznaję, że zazwyczaj prymitywny i/lub absurdalny. xD
Tworzę obok „normalnego” życia
Cały czas pracuję na etacie w branży IT. Książki, kolaże, sklep i przygotowania do targów powstają obok pracy oraz wszystkich pozostałych rzeczy, które trzeba albo chce się robić w życiu.
Dlatego bliski jest mi temat tworzenia w warunkach, które rzeczywiście mamy. Z ograniczonym czasem, zmienną energią, obowiązkami i głową, która nie zawsze chce współpracować.
Sprawczość poznaję w praktyce: przy wydawaniu książki, zamawianiu wydruków, przygotowywaniu produktów czy rozstawianiu stoiska. Każda z tych rzeczy wymaga decyzji, których wcześniej nie musiałam podejmować. Wielu rzeczy uczę się po drodze.
O tym też chcę mówić. O tworzeniu, sprzedaży własnej sztuki, kosztach, próbach i pomyłkach. O rzeczach, które sama chciałabym wiedzieć, kiedy zaczynałam.
Możemy spotkać się na targach
Swoje książki i rzeczy z moimi projektami zabieram również na targi.
Tam możesz obejrzeć je z bliska, przekartkować książkę, wybrać coś dla siebie albo po prostu podejść i pogadać. O pisaniu, wydawaniu, tworzeniu czy o tym, co akurat przyciągnęło Cię do mojego stoiska.
Jeśli znasz mnie właśnie z takiego spotkania – hejka, miło Cię tu znowu widzieć.
A jeśli nie możesz odwiedzić mojego stoiska, jego kawałek znajdziesz tutaj.
Możesz zostać na dłużej
Na Instagramie pokazuję swoją twórczą rzeczywistość: książki, kolaże, nowe projekty, przygotowania do targów i kulisy prowadzenia małego sklepu. Dzielę się tym, czego się uczę, co mnie cieszy i co sprawia mi trudność.
Prowadzę też Twórczy Newsletter, w którym jest więcej miejsca na dłuższe myśli. Piszę o self-publishingu, tworzeniu obok codziennego życia, sprzedaży sztuki i strachu przed pokazywaniem jej ludziom.
Wierzę w dzielenie się doświadczeniem. Kiedy ktoś opowiada, jak coś zrobił, jakie miał wątpliwości i gdzie się potknął, łatwiej wyobrazić sobie własny początek.
Tutaj znajdziesz moje książki i rzeczy z moimi designami. Rozejrzyj się. Może któreś słowa albo obrazy będą Ci bliskie.
Fajnie, że jesteś.
Sandra